Chciałbym wrócić w kilku słowach zdaniach do tragicznych pożarów w australijskim stanie Victoria, do których doszło na początku lutego bieżącego roku. 173 ofiary śmiertelne i około 500 rannych. 2029 domów mieszkalnych spłonęło, jakieś 3500 budynków w sumie. Najtragiczniejszym dniem był 7 luty, nazwany później Black Saturday, czyli czarną sobotą. Przypadł on na jeden z najgorszych pod względem potencjalnego zagrożenia pożarowego dni w historii stanu. Temperatura osiągnęło 40C, a wiatr wiał z prędkością do 100 km/h. To wszystko spowodowało, że ogień przemieszczał się w szaleńczym tempie.
Pożary najprawdopodobniej rozpoczęły się od umyślnych podpaleń na przełomie stycznia i lutego. Spłonęło prawie pół miliona hektarów lasów i buszu.